Książki podróżnicze dla dzieci Mela Melulu i odwaga do zmiany
To rozmowa o zmianie zawodowej, macierzyństwie, odwadze do niezależności i pracy zdalnej. Opowiadam o tym, jak podróż dookoła świata oraz doświadczenie wypalenia zawodowego zainspirowały mnie do pisania, tworzenia i samodzielnego wydawania książek podróżniczych dla dzieci. Seria Mela Melulu to autorskie książki, inspirowane prawdziwą podróżą dookoła świata i stworzone z myślą o najmłodszych czytelnikach.
Wywiad ukazał się w serii „Między spotkaniami”, prowadzonej przez Beatę Michoń – mentorkę świadomych mam, dietetyka małych dzieci.

Od etatu do niezależnej konsultantki ds. komunikacji wewnętrznej
Beata Michoń: Pracowałaś w międzynarodowych strukturach, dziś działasz niezależnie, jesteś konsultantką, mamą, tworzysz własne projekty oraz zdecydowałaś się na roczny wyjazd do Tajlandii, masz za sobą podróż dookoła świata. Sporo tych zmian.
Kasia Szulik: Tak, było ich sporo, choć następowały stopniowo. Największą zawodową rewolucją było przejście z etatu do bycia niezależną konsultantką ds. komunikacji wewnętrznej.
Nadal działam w międzynarodowych strukturach, ale na innych zasadach – z większą elastycznością i jeszcze większą przestrzenią na kreatywność.
Nie przebranżawiałam się. Zmieniłam tryb pracy, a to już dużo.
Książki podróżnicze dla dzieci jako własny projekt twórczy – seria Mela Melulu
Natomiast pisanie i samodzielne wydawanie książek podróżniczych dla dzieci inspirowanych naszą 2-letnią drogą dookoła świata (seria Mela Melulu) to projekt, który rozwijam od lat. Powstał jako piękny, nieoczekiwany efekt wypalenia zawodowego i poszukiwania czegoś naprawdę mojego. Łączę w nim twórczość i zarządzanie bardzo satysfakcjonującym projektem. Uczę też innych autorów jak wydać swoją książkę.

Droga dookoła świat, praca zdalna, macierzyństwo, rok w Tajlandii i życie w innym rytmie
Prywatnie również był to intensywny czas. Kolejna zmiana kraju zamieszkania po kilku latach zapuszczania korzeni na Teneryfie. Wyjazd na rok do Tajlandii wpisał się w następny etap pełen odwagi, nowych pomysłów, ale też wielu sytuacji, którym towarzyszył lęk przed zmianą. Jest połączeniem pracy zdalnej, własnych projektów, życia w innym rytmie i dalszego testowania tego, jak może wyglądać niezależność zarówno zawodowa, jak i osobista.
Zanim jednak pojawiła się Tajlandia była podróż dookoła świata, która położyła fundament pod wszystko, co wydarzyło się później. Wyruszyliśmy z 4,5‑latką, trzema walizkami podręcznymi i bez planu, pozwalając, by droga prowadziła nas dalej. Przez 2 lata roku pokonaliśmy ponad 85 tysięcy kilometrów, odwiedziliśmy 21 krajów, żyliśmy na kilkunastu wyspach i mieszkaliśmy w kilkudziesięciu miejscach. Prosto, uważnie i blisko codzienności.
Beata: Co Twoim zdaniem musi się wydarzyć wewnętrznie, żeby kobieta w ogóle dopuściła do siebie tak duże zmiany?
Kasia: Zmiany rzadko wynikały z jednego impulsu. To proces, który zaczynał się w środku na długo przed tym, zanim pojawił się bilet lotniczy, odwaga do własnych projektów czy zmiana trybu pracy.

Dla każdej kobiety może to wyglądać inaczej. Może zacząć się od uporczywego poczucia, że coś już nie pasuje. Pojawia się ciasnota, pierwsze pęknięcia, i ciche „a może…”. Potem przychodzi przyznanie przed sobą, czego naprawdę chcę: więcej przestrzeni, wolności, ciszy, przygody, wyzwań? Później przyszedł etap puszczania tego, co już nie niesie: przyzwyczajeń, oczekiwań, tytułów, a czasem własnych wyobrażeń o jedynej właściwej drodze.
Zmianę napędzała mieszanina niewygody, która popychała; marzeń, które ciągnęły; i odwagi, która pozwalała ruszyć.
Za każdym etapem stał huragan: setki pytań, wątpliwości, ale też działanie. Nic nie dzieje się samo. Zawsze trzeba w czymś umoczyć palce, pobabrać się w błotku pomiędzy przeszkodami i przejść przez sinusoidę od „to się nie uda” przez „chyba zaczynam wierzyć”, aż po „dam radę, niech się dzieje!”.

Beata: W jaki sposób Twoje trzy światy — zawodowy, twórczy i macierzyński — łączą się w Twoim życiu? W jaki sposób one się u Ciebie przenikają i inspirują?
Kasia: Wbrew pozorom one są ze sobą mocno zazębione. Te trzy światy nie konkurują ze sobą, tylko wzajemnie się karmią. Jedna daje mi energię do następnej. I chyba właśnie w tym jest ich siła.
Moje książki podróżnicze nie powstałyby gdybym nie była mamą, ale też gdybym nie wyruszyła w drogę dookoła świata, a to z kolei by się nie wydarzyło, gdybym nie poczuła, że po kilkunastu latach pracy zawodowej dzieje się coś niedobrego.
Ale bez tej pracy, nie miałabym cennych zasobów, by napisać książki ani przejść przez żmudny, ale satysfakcjonujący proces ich wydania. Doświadczenie zdobyte w międzynarodowych firmach dało mi solidne podstawy i odwagę, by uwierzyć, że dam radę. Dzięki pracy mogę finansować wydawanie książek, być tu, gdzie jestem, i dalej rozwijać się twórczo. Co ważne, nie odeszłam od zawodu, który nadal kocham. Wciąż pracuję z komunikacją wewnętrzną w profesjonalnym środowisku.

Beata: A bycie mamą?
Kasia: To Mela pokazała mi, jak opowiadać o świecie tak, żeby był dla najmłodszych wciągający. Jej pytania, zachwyty i sposób patrzenia sprawiły, że podróżowanie stało się historią, którą dzielę się z innym dziećmi.
To dzięki niej i doświadczaniu świata razem, książki mają swój styl, odpowiednią dawkę wiedzy i smaczków.
Staram się, by każda z nich była nie tylko zabawna i pełna przygód, ale też nasączona emocjami, bo tyle ich jest wokół nas i w nas. By wprowadzały małych czytelników w świat różnorodności i dawały im odwagę do odkrywania. Jestem także taką pisarską mamą dla Meli Melulu, osła Tutujego i świetlika Żużu. I to ja wciąż uczę się od moich bohaterów. Zwłaszcza gdy pakuję ich w kolejne przygody: na Sri Lance, w Singapurze czy Malezji, albo gdy wspólnie próbują pokonać Straszka.
Jedna ważna rada dla kobiet w trakcie zmiany
Beata: Gdybyś miała powiedzieć jedną ważną rzecz kobietom, które są w momencie życiowej lub zawodowej zmiany?
Kasia: Będzie kilka. Nie czekaj ze zmianą do momentu, gdy będziesz już pod ścianą. Jeśli lęk zaczyna cię zatykać od środka, zrób w danym dniu jedną małą rzecz w tym kierunku, najmniejszy kroczek. Doceniaj te małe akty zmiany, bo to one naprawdę budują odwagę. Łatwiej się działa, gdy rozłożysz „tego słonia” na mniejsze kawałki. Idź swoim tempem; zmiana nie wymaga perfekcji. Ważne, że sie dzieje. I wreszcie: nie przechodź tego sama. Kiedy ktoś wspiera, to nawet najtrudniejsza decyzja staje się lżejsza.
O mnie
Kasia Szulik – autorka i wydawczyni książek podróżniczych dla dzieci z serii Mela Melulu, konsultantka ds. komunikacji wewnętrznej, mama.
Tworzę książki Mela Melulu, inspirując się naszą podróżą dookoła świata oraz potrzebą pokazywania dzieciom świata w sposób bliski, ciekawy i pełen emocji.
To przygodowe książki podróżnicze dla dzieci, które wprowadzają najmłodszych w świat różnorodności, odwagi i ciekawości – poprzez wyobraźnię, zaskoczenie oraz odkrywanie miejsc, kultur, legend, zwierzaków i cudów świata.
**********************************************
Po więcej o tym, co się u nas dzieje wpadnij na:
Facebook – Mela Melulu – Travel Story
Instagram – mela_melulu_travelstory
Książki z serii Mela Melulu możesz zakupić w Meluańskim Sklepiku. Do tej pory napisałam i wydałam książkę o Sri Lance dla dzieci, książkę o Singapurze dla dzieci oraz o wyruszaniu w podróż dookoła świata. To moje książki podróżnicze dla dzieci.
Książki napisałam i samodzielnie wydałam, dbając o każdy najdrobniejszy szczegół. To książki do oglądania i czytania. Mnóstwo ilustracji, sketchnotek oraz tekstu, którego jest wystarczająco, by wypełnić Melą Melulu kilkanaście wieczorów. „Hej, Singapur! Mela Melulu w Mieście Lwa” jest kontynuacją drugiej części:„Dzień dobry, Sri Lanko!”, a całą serię rozpoczyna „Rozłożę cię na łopatki, Straszku!”
