fbpx

Obudziłam się o drugiej w nocy

dokładnie po trzech miesiącach życia w drodze i naszej wyprawy po świecie. Siadłam do laptopa i zaczęłam pisać.
Do rana. Z wypiekami. Co chwilę, mówiąc do siebie:
Tak, nareszcie! Piszę ją!

Kolejnego dnia byłam nieprzytomna, ale szczęśliwa. Zaczęłam. Co tam, że od środka. Jeszcze mało wiedziałam, jak ta książka się potoczy, ale pod czachą wszystko mi już buzowało…

Chwilka, bo ktoś tu strasznie próbuje się dobijać…
No tak. Wiedziałam.
Znowu oni 🙂
Stworzyłam ich sobie, to teraz mam, ech…



– Zaraz wchodzimy! – świetlik Żużu zawołał do swojego przyjaciela osła – Przygotuj się! Za chwilę wszystkie światła reflektorów skierują się na nas – wywinął w powietrzu piruet, malując kuperkiem świetlnego esa-floresa.

– Ja cię kręcę! – osioł Tutuji zdenerwował się, otrzepując się z kłaczków – Przestań się przepychać Żużu. Futro mi się przez ciebie zmechaci.

Stanął wyprostowany, przeczesał uszy i przybrał swój najlepszy uśmiech.

– Zawsze chciałem zostać gwiazdą, przechadzać się po czerwonym dywanie i rozdawać autografy – Tutuji klasnął z radości futrzastymi łapami.

– Ej! Łobuzy! – ktoś nagle zawołał.

Zza mięsistego wielkiego liścia wyskoczyła dziewczynka z kręconymi włosami. Odbiła się od pierzastej chmury, których w krainie Melulu jest cała masa, i wylądowała miękko zaraz przed zdziwionymi osłem i świetlikiem.

– Tu jesteście! Gdzie się wybieracie? – zapytała, mrużąc oczy – PODSTRONY wam się czasem nie pomyliły? Ta na pewno NIE JEST O WAS.

– A niby o kim? – zapytali skołowani.

– No, o autorce tej książki! – Mela odpowiedziała i odgarnęła opadającą na oczy grzywkę.

– Napisała o nas. Wymyśliła nas. Wpakowała w kilka tarapatów i wysyła nas w jakąś wielką podróż. Niech się teraz z tego tłumaczy – skrzyżowała ręce i zaczęła tupać stopą. – Wypadałoby też, żeby przedstawiła się dzieciakom i ich rodzicom, nie? – rzuciła jeszcze bardziej zadziornie.

– Mamooo… – Mela przewróciła oczami – wyjdziesz w końcu zza tego liścia?. Nie możesz tam siedzieć cały dzień i do siebie gadać. Twoja przemowa na pewno jest już idealna – zachichotała, przyciągając do siebie Żużu i Tutuja.

Swoich najlepszych przyjaciół.

 

…tak właśnie doszło do tego,
że tu przed Tobą stoję.
Nie dało się dłużej ukrywać przed łobuzami
za tym ogromnym liściem z ogrodu botanicznego…
yyyy… to znaczy z krainy Melulu, oczywiście;)

To w takim razie, hej wszystkim!

Tak, to ja. Mam na imię Kasia i to ja stworzyłam futrzastego osła Tutuja, rezolutnego i wrażliwego świetlika Żużu i moją Melę Melulu. Tę ostatnią to tak na serio, serio. W realnym świecie.

A potem zabrałam ją na wyprawę… dookoła świata

Tak w uproszczeniu, bo przygotowywaliśmy się do niej przez ponad rok. To było moje marzenie. Jechaliśmy tam, gdzie nas poniosło, wiodąc proste życie. Z 4,5-latką. Na 3 walizkach podręcznych. 85 tysięcy kilometrów. Przez 21 krajów. Żyliśmy na kilkunastu wyspach. Mieszkaliśmy w kilkudziesięciu miejscach. I tak przez 1,5 roku.

Wśród opowieści, zwierząt, legend, smaków, widoków, szlaków, różnych religii, najdziwniejszych dziwów natury i dzieciaków z różnych zakątków świata. Uciekliśmy od smogu, zim, szaleńczego tempa życia. Postawiliśmy na prostotę, minimalizm oraz pracę zdalną na tyle, by starczało nam na co dzień. Niektóre historie z naszych podróży znajdziesz na Travel-story.pl

Prawdę mówiąc, ta cała wyprawa to dlatego też, że…

potrzebowałam gdzieś uciec

Koh Samui - bieg po plażyJako dziecko żyłam w książkach. Ogromnie dużo czytałam. Pisałam.
W dorosłym życiu przed wyprawą też to robiłam, ale… jakby trochę w innym wymiarze.
Wiele lat pracy w dużych firmach. Ogarnianie komunikacji i wszystkiego, co z nią związane było czymś, co kochałam. Wydawałam gazetę, przeprowadzałam wywiady, opakowywałam słowami wydarzenia, pisałam artykuły i krótkie scenariusze, tworzyłam nagrania, bawiłam się formą i grafikami, budowałam strategie, latałam na drugi koniec świata, bo było zadanie do zrobienia.
Cała masa satysfakcji, cudowni ludzie, spotkania, nowe wyzwania i tak dużo tego, co uwielbiam: rozmów, mówienia, poznawania, pisania, angażowania – po prostu moja wymarzona, wystarana komunikacja.

Ale jednak w pewnym momencie poczułam, że…

wszystkie buzujące we mnie pomysły poszły w odstawkę

Brakowało czasu nawet na ich przemyślenie. Zostało skupienie na przeskakiwaniu kolejnych i kolejnych życiowych i zawodowych zadań. Dostałam możliwość przerwy w pracy na etacie. I zrobiliśmy to. Eksperyment na życiu. Zmiana o 180 stopni. Wyruszyliśmy bez konkretnego planu. W sumie był jeden. Proste życie.

Dokładnie po trzech miesiącach życia w drodze, wstałam o 2 w nocy, siadłam do laptopa i zaczęłam pisać. Domyślasz się pewnie co.

Tak!
Pierwszą książkę
z serii o Meli Melulu
i wyruszaniu na wyprawę dookoła świata.

Poczułam, że zrobiła mi się przestrzeń w głowie na pomysł, który kiełkował we mnie od ponad 8 lat!

Co działo się 8 lat wcześniej? Udało mi się wtedy dotrzeć na magiczną Sri Lankę.

Siedziałam na podłodze w rozsypującej się drewnianej szopie

Na jej ścianach wisiały mieniące się wzorami materiały. Mnóstwo. Byłam otoczona Lankijkami, z którymi dobierałyśmy skrawki materiałów na narzutę na łóżko. Ja chciałam stonowane kolory, one próbowały przemycić jaskrawość i złoto. A potem te roześmiane kobiety szyły moją narzutę na starych Singerach podarowanych im przez lankijski rząd. Opowiadały swoje historie, śmiały się, chichotały. A ja siedziałam sobie w tym morzu materiałów.

Obiecałam sobie, że kiedyś tam wrócę – z moim dzieckiem. I opowiem mu wszystkie piękne historie miejsc, które mnie zauroczyły. Nie wiedziałam wtedy, że nie tylko uda się wrócić, ale też zabrać Melę w tak wiele miejsc na ziemi.
I wszędzie spotykałam tyle fantastycznych inspiracji do historii. Lwia Skała, skrzecząca plaża, Zatoka T-Rexa, pola herbaty, wyspa nietoperzy, gorąca rzeka, fabryka parasolek, alpaki, wyraki, nosacze. To tylko malutki wycinek. A później opowiadałam te historie Meli.

A teraz…

chcę podać Ci je na pstrokatym talerzu zbudowanym z dziecięcej wyobraźni. W książce dla Twojego dziecka.

Ile tam się dzieje! Gdy zaczęłam się zagłębiać, wsłuchiwać, wpatrywać w różne miejsca na świecie, pomysły aż we mnie kipiały. Wylewało się to wszystko. Potrzebowało struktury. A ją nadawałam na promach, w pociągach, samolotach. Pisałam wszędzie, gdzie tylko znalazłam chwilę. Między cieszeniem się tym wszystkim, chłonięciem i pracą.
A Melka słuchała, podpowiadała, mówiła, czego nie rozumie. I gdy wybuchała głośnym zaraźliwym śmiechem, dopytywała i gdy robiła oczy jak dwa złote, wiedziałam, że idę w dobrym kierunku. Co nieco już o książce!

No właśnie. A wiesz, kim jestem najbardziej? Mamą Meli!

To zaszczyt być mamą tej dziewczynki.

Tej małej wrażliwej łobuziary z burzą kręciołków na głowie. Pewnie nie zdawała sobie sprawy z tego, co ją czeka. Tyle tysięcy kilometrów, miejsc, ludzi!
Bywało trudniej, bywało łatwiej. Przez ten czas nauczyliśmy się siebie nawzajem lepiej niż kiedykolwiek mogliśmy. Towarzyszyła nam w swojej dziecięcej delikatności. W ważnym momencie swojego rozwoju, który nie zawsze był łatwy. Razem z okrzykami zachwytu, ale też płaczem, gdy była zmęczona.
Jest moją małą wielką Melą!

Chcesz poznać o mnie parę zakulisowych faktów? Oczami Meli? Proszę bardzo!

Po czym poznać mamę?
-wyjada słonecznik i ziarenka z kromki chleba
– klepie dłonią po pleckach, gdy jest mi źle
– kołysze mnie gdy leżymy razem, bo kołysała mnie, gdy byłam w brzuchu
– gdy ma słuchawki w uszach zawsze podśpiewuje
– wszystko ją rozczula
– przytula najlepiej na świecie
– nawet dobrze pływa

To już wiesz, po czym mnie rozpoznasz;)

Do zobaczenia!

Zapisz się na newsletter, by otrzymać rozdział za darmo, 10% zniżki na zakup książki, a wraz z nią zakładkę, pieczątkę w książce i kolorowanki.

Poznaj historie „od kuchni”!

Mam ich w zanadrzu wiele. O Żużu, Tutuju, Meli. I Straszku! O tym, jak powstaje ta książka.
Będę też potrzebowała Twojej pomocy. Wybierzesz ze mną okładkę dla książki, projekty pieczątek, czcionki, ilustracje.

Dam Ci również znać, kiedy rozpocznę przedsprzedaż książki! Byś mogła kupić ją taniej!

ZAPISZESZ SIĘ?

Dołącz do bezpłatnej Akademii Melulu! Zgarnij rozdział książki za darmo i 10% zniżki na jej zakup.

 

Czekają na Ciebie bonusy:
zakładka, kolorowanki, pieczątka i dedykacja. Ha! A co!