fbpx

Straszek – zielono – żółty paskuda na chudziutkich nóżkach

Wiesz, że nasza książka nosi tytuł:

„Rozłożę cię na łopatki, Straszku!
Mela Melulu wyrusza na wyprawę dookoła świata”

To znaczy, że ten Straszek musi być jakimś jej głównym bohaterem! Nie sądzisz? Nikt nie dostępuje takiego zaszczytu znalezienia się w tytule książki, jeżeli nie jest kimś ważnym lub wyjątkowym!
Albo…jest jeszcze inne wytłumaczenie.

Gdy zdążył już poważnie namieszać. I tak niestety było.

Zamieszał, poplątał, nastraszył, wystraszył i przestraszył. Czy przez niego Mela Melulu, Tutuji i Żużu nie wyruszą na wyprawę dookoła świata? To bardzo przebiegła bestyjka. I nic sobie nie robi z próśb i tłumaczeń. Czy Meli i jej przyjaciołom uda się znaleźć sposób na Straszka?

To się okaże. O wszystkich ich perypetiach przeczytasz w mojej książce. A jeśli masz ochotę poznać Straszka i dowiedzieć się, co to za typ, zapraszam poniżej!

Zapach zgniłych jaj i złowieszczy chichot – uwaga zbliża się! To on!

Straszek raczej nie wygląda arcypięknie. To taka zielono-żółtawa paskuda na chudych nóżkach ze złowieszczym uśmieszkiem, która napędza stracha. Wspomnę jeszcze o ogonie tak długim, że jak Straszek chodzi, to ciągnie go za sobą po ziemi. O wszystko nim zahacza.

Powiem ci coś jeszcze. Straszki strasznie śmierdzą – jak zgniłe jaja! To dlatego zawsze jest otoczony bzyczącymi denerwującymi muchami. A gdy czegokolwiek dotknie, zostawia na powierzchni lepiące się gluty. Nie wiem, czy lubisz gluty, ale te są wyjątkowo niesympatyczne i odrażające.

I te wszystkie dziwne dźwięki: warczenie, pomrukiwanie, pohukiwanie i świstanie. No nie!

„To wcale nie jest tak, że się boję! Nie mam żadnego Straszka!”

Tak właśnie lamentował osiołek Tutuji, gdy się bał, ale twierdził, że się nie boi. I wiesz co? To nie jest tak, że tylko Tutuji ma Straszka. Każdy kiedyś czegoś się bał. Melka też miała swojego Straszka. I wyobraź sobie, że Żużu też! Najważniejsze jednak jest to, by umieć go pokonać.

Wtedy ucieka gdzie pieprz rośnie. Jaki to jest śmieszny widok! Aż się wtedy za nim kurzy, tak szybko przebiera chudymi nogami. I oczywiście zahacza o wszystko ogonem, który co chwilę go zatrzymuje, powodując jego spektakularny upadek.

Komu Straszek próbował zajść za skórę?
Meli i świetlikowi Żużu i chyba najbardziej osiołkowi Tutujemu.
Jak widzisz, Straszek trochę urósł. I stał się Strachulem. Aj! Co to będzie!

Im bardziej się boisz, tym bardziej Straszek zaciera ręce. Puchnie z dumy, że udaje się mu tak cię nastraszyć. Robi się coraz większy. Już nie jest wtedy Starszkiem. Staje się Strachulem. Chichocze złowieszczo i wydaje z siebie zapach nie do zniesienia. Cała kraina Melulu przesiąka wtedy smrodem zgniłych jaj. Najgorzej z naszych bohaterów miał z nim nasz osiołek, ale Melce też mocno dokuczył.

Jak rozłożyć swojego Straszka na łopatki?

Gdy Straszek skrada się za plecami, sprawia, że najlepiej zakryć oczy i drżeć i nigdzie się nie ruszać. Zanim Mela Melulu, Tutuji i Żużu gdziekolwiek wyruszą, muszą nauczyć się kilku rzeczy. Przede wszystkim o sobie. Przekonać się, że są odważniejsi niż im się wydaje. Nie obejdzie się bez kilku trików, które poznasz w książce i… nieodzownego wsparcia przyjaciół.

Gdy pokona się Straszka, nie dość, że ucieka gdzie pieprz rośnie, to robi się jeszcze maciupeńki. Przez pępek (którego nie widać, bo jest przykryty zieloną sierścią) uchodzi z niego całe zgniłe powietrze. I staje się płaski jak naleśnik! To się nazywa rozłożyć Straszka na łopatki!

Dlaczego Straszek nazywa się Straszek?

Skąd wzięło się jego imię? Czy ja wspomniałam, że w wielu momentach moja córeczka Mela była dla mnie największą inspiracją? Pewnego dnia, jeszcze przed wyruszeniem w podróż dookoła świata, Melka przybiegła do mnie i mocno się wtuliła:

– Co się dzieje Miniu (tak ją czasem nazywam) – zapytałam.
– Mamo… no wiesz..
– No nie.. nie wiem. Powiedz, o co chodzi – zachęciłam ją.
– No wiesz… Wejdziesz ze mną do łazienki? MAM STRASZKA… – zmarszczyła nos i wtuliła się jeszcze bardziej.

Trochę mi zajęło zanim zorientowałam się, co chodzi. Że mieć Straszka, to po prostu się bać! Skończyło się kilkuminutowym przytulaniem, klepaniem dłonią po pleckach (co uwielbia od niemowlaka), wzięciem za rękę i wspólnym pójściem do łazienki.

„No wiesz… MAM STRASZKA” – zostało z nami do tej pory. To nasze słowo klucz. Wiadomo wtedy o co chodzi i wiadomo, że trzeba temu jakoś zaradzić. Że Melka po prostu czegoś się boi. Nie mówimy wtedy, że nie ma czego, nie mówimy, żeby nie przesadzała. Mamy na to swoje sposoby. W końcu przecież oswoi Straszka.

Czy Meli Melulu w książce, Żużu i Tutujemu też się to uda? Czy uda się im wyruszyć w podróż dookoła świata bez obaw?

Kolorowanka dla Ciebie!

Spodobały Ci się historie o Straszku? Pozostaw swój adres e-mail, a prześlę Ci link do kolorowanki, którą możesz ściągnąć za darmo! Nie wiem, czy chcesz, by Straszek zawitał u ciebie w domu, ale jak zaczniesz go łaskotać kredkami i mazakami, to się rozchmurzy i już nie będzie taki straszny.




Tworzymy Straszka!

Akurat potwory, potworki i stwory to specjalność Małgosi – ilustratorki tej książki. Wczytała się w treść opisu Straszka i już pierwsze podejścia okazały się strzałem w dziesiątkę. Co było dla mnie śmieszne i zaskakujące, cała nasza rodzina nieoczekiwanie polubiła tego stwora z wiecznie spuszczonym na kwintę nosem i naburmuszoną miną. A przecież nie tak miało być! To przecież czarny charakter!

Po kolejno powstających ilustracjach szybko przekonaliśmy się, że faktycznie tak jest. Straszek jest czarnym charakterem, czyli takim, który niekoniecznie dobrze się zachowuje, ma dobre serce czy jest pomocny. Wręcz przeciwnie utrudnia, jak może.

A jak powstawał?

O tym zapewne opowie poniżej Małgosia. To, czego nie było w tekście i dzięki ilustracji się znalazło, to długaśny ogon Straszka, który owija się o wszystkie mijane po drodze rzeczy.
Jak widzisz to nie jest tak, że tekst raz napisany zostaje taki na zawsze. Razem z Małgosią pracujemy nad ilustracjami od kilku miesięcy. To głównie tekst ma wpływ na to, jak wyglądają bohaterowie, ale czasem ilustracje wpływają na tekst. Kilka rzeczy zmieniałam, opisałam inaczej, bo… pojawiły się nowe pomysły, gdy Małgosia malowała ilustracje! Tak właśnie było z ogonem Straszka!

A jak Tobie podoba się Straszek?

Odkryj jeszcze więcej smaczków i ciekawostek.
Jak się nam pracowało nad Straszkiem?

Czy myślisz, że trudno jest narysować kogoś, kto prycha, parska i pachnie zgniłymi jajami? Powiem Ci, że dla mnie było to wyjątkowo łatwe. Do pomocy miałam moją wyobraźnię i całe roje rysunkowych much. Mam prawdziwą słabość do wszelkich stworków i kreatur małych i dużych. Dlatego udało mi się wymyślić, jak może wyglądać ten wstrętny jegomość już przy pierwszych szkicach. Straszków jest bardzo dużo na świecie, ponieważ każdy z nas ma swojego Straszka. Poszczególne osobniki różnią się jednak między sobą np. długością nóg, kolorem futra oraz liczbą nadpsutych zębów. Ja też mam swojego Straszka, którego długaśny i niezdarny ogon doprowadza mnie czasem do szału.
Małgosia Zając

Ilustratorka @bigdotsillustrations

Na pierwszy rzut ucha Straszek nie brzmi tak strasznie;) Prawie jak Staszek. Jak kumpel z podwórka lub towarzysz górskich wycieczek. Ale myślę, że Melka nazwała go tak zdobniale, żeby go oswoić, żeby nie mówić: mam stracha. Na pierwszy rzut oka też strasznie nie wygląda. Ale gdy Straszek zauważy chociaż cień niepewności, zaczyna rosnąć w wyobraźni i wydaje się większy niż jest w rzeczywistości. Znasz powiedzenie: strach ma wielkie oczy? No właśnie. To niełatwe zadanie, by rozłożyć Starszka na łopatki. Nie dopuścić, by urósł i stał się Strachulem i zabrał całą radość z wyruszania w podróż dookoła świat. Ale od czego są przyjaciele? Mela, Tutuji i Żużu mają siebie. I to jest najważniejsze!
Kasia Szulik

Autorka serii książek o Meli Melulu

Pozostaw mi swój adres e-mail. Zgarnij rozdział książki za darmo (w pdf) i dodatkowe 10% zniżki na jej zakup.

 

Do tego bonusy:
zakładka, kolorowanki, pieczątka i dedykacja. Ha! A co!